18 33 72 140
Limanowa, ul. Matki Boskiej Bolesnej 13
- A +

Był u nas Jasiek Mela

Spotkania autorskie

Dawno z takimi tłumami nie mieliśmy do czynienia na spotkaniu autorskim. Sam gość spotkania był tym chyba nawet lekko zaskoczony.

Był u nas Jasiek Mela

Przyjemnie się słucha tego młodego, będącego jeszcze przed trzydziestką, człowieka. Doświadczonego przez los kalectwem, które potrafił on jednak zrozumieć, przyjąć na klatę, zaakceptować. Jasiek promieniuje optymizmem, który gdyby dało się przerobić na energię elektryczną – oświetliłaby ona całą Limanową w zimowy wieczór. Jasiek – to akurat widać dokładnie – nie chowa się za żadną maską podczas wystąpień publicznych, nie gra, nie udaje, nie wykorzystuje nijak swojej niepełnosprawności. Szczerość bije z jego słów, jest prawdziwy, naturalny. Przekonujący w tym co mówi, skuteczny w tym co robi (np. w swojej fundacji o działalności której – i wymiernych efektach - sporo opowiadał). Bez żadnych skrupułów opowiada o swoim życiu osobistym, niewolnym od przeróżnych problemów, także tych najbardziej osobistych bo dotykających spraw rodzinnych. W jego opowieściach nie czuć ani odrobiny fałszywej nuty, popadania w jakiś kaznodziejski ton, udawania. Jest bardzo przekonujący. Można by powiedzieć, że aż zaskakuje dojrzałość z jaką podchodzi do różnych problemów i jak je sobie potrafi (wewnątrz ale też na zewnątrz) po pierwsze: przyjąć / zaakceptować / zrozumieć, po drugie: zniwelować czy też pokonać. Jego kalectwo nie przeszkadza mu w niczym – z tego co opowiada. Można odnieść wrażenie, że wręcz dopinguje do pokonywania ograniczeń, realizowania planów, udowadniania innym (a i sobie pewnie też), że „niemożliwe nie istnieje”.

Zebrał na swoim limanowskim spotkaniu jedno z liczniejszych audytoriów jakie mieliśmy w ostatnim czasie. Na koniec spotkania zafundowało mu ono potężne, długotrwałe brawa. Kilkadziesiąt minut jeszcze w kuluarach rozmawiał z wszystkimi chętnymi.

Heros chłopak.

Jasiek Mela. Urodził się 30 grudnia 1988r. w Gdańsku, ale wychował się w Malborku. W 2002 roku, mając 13 lat, uległ ciężkiemu wypadkowi - w wyniku porażenia prądem (15 000V) amputowano mu rękę i nogę. Dwa lata później razem z polarnikiem Markiem Kamińskim wyruszył na wyprawę na Biegun Północny i Południowy. W kolejnych latach uczestniczył w wyprawach na Kilimandżaro, Elbrus, wspinał się na górę El Capitan i przebiegł New York City Marathon. Porusza się na protezie nogi, nie używa protezy ręki. W 2009 roku założył Fundację Poza Horyzonty, która pomaga osobom po amputacjach w zakupie protez i powrocie do aktywnego życia. Zdobywca wielu prestiżowych nagród w dziedzinie sportu i działalności prospołecznej. Od kilku lat prowadzi szkolenia motywacyjne dla firm. W wolnych chwilach podróżuje autostopem, robi zdjęcia w pustostanach, szyje na maszynie i chodzi na slackline.