18 33 72 140
Limanowa, ul. Matki Boskiej Bolesnej 13
- A +

Klaudia Miśkowicz

Jestem uczennicą I Liceum Ogólnokształcącego w Limanowej. Wierzę, że ten świat nie jest taki zły, jak się wydaje, a naszym zadaniem jest sprawić, aby stawał się coraz piękniejszy i lepszy. Zobaczyć uśmiech na twarzy drugiego człowieka - to, moim zdaniem, jeden z momentów, które dają prawdziwe szczęście. Szukam odpowiedzi na pytania, na które tak naprawdę nie ma jednej odpowiedzi. Tak powstają wiersze - nie wielkie poematy, nie arcydzieła, ale utwory, w których jest cząstka mnie samej... Muzyka, poezja, góry - trzy rzeczy, których za nic w świecie nie wykreśliłabym ze swego życia.

 


 

"Głos w sprawie marzeń"

Błyskawice myśli, grad przekleństw,
chmury racjonalizmu, wicher strachu...
W taką pogodę z nieba spada
człowiek:
skrzydła nadziei nasiąkły woskiem niewiary - 
upada kolejny Ikar,
który miał odwagę marzyć.

Marzyć? Czy to nie wariactwo?
Może lepiej zamknąć marzenia w ciężkiej, zimnej szkatule,
a wrócić do życia o chłodnych barwach...
Tylko po co? I za jaką cenę?

Marzyć to iść boso po czerwonych węglach niemożliwości,
Marzyć to skakać za spadochronem nadziei w przestrzeń nieosiągalności,
Marzyć to zamknąć oczy i przejść po linie strachu.
Wierzysz, że możesz?

Wiara zmienia irracjonalizm w pewnik,
mówią, że czyni cuda.
Zwał, jak zwał.
Ona po prostu dokonuje niedokonanego.

Zdeptaliśmy ją, a teraz boimy się marzeń.
Tkwimy w realnym bezsensie.
Skrzydła naszych marzeń są słabe
i regularnie podcinane, strzyżone jak krzewy.

A gdyby tak wzmocnić je
piórkami nadziei i nicią ufności?
Obalono by wtedy mit o Ikarze.

 


 

"Marzę..."

O słońcu, które nie jest przyczyną suszy,
o deszczu, który nie powoduje powodzi.
O słodkiej subtelności połączonej z solą emocji.
O cierpieniu, które nie zabija.
O ludziach, którzy są ludźmi.

Aby człowiek nie bał się rzec - nie
i nie cofał raz powiedzianego - tak.
Aby być dla innych osobą
z siłą Cyrenejczyka i determinacją Weroniki.
Aby być Prometeuszem.
A kiedy trzeba polec pod Termopilami.

Aby głusi usłyszeli,
aby ślepi w końcu ujrzeli,
aby oschli zapłakali...

Żeby to wszystko było ważne - 
nie przypadkiem,
nie zbiegiem okoliczności,
nawet nie zrządzeniem nieuległego losu.
Marzę, by to moje bytowanie - 
chodzenie, milczenie, uśmiechanie, a nawet to moje cierpienie...
...Marzę, by to wszystko było dobrym szkicem w rękach Boga,
szkicem, na który dzięki modlitwie można by nanieść zmiany.

Żeby nawet bezsens przepełniony był sensem
i żeby cierpienie w końcu zostało przyjęte z pokorą.

Aby być chociaż dla jednego człowieka
niezastąpioną, potrzebną po prostu.
Aby spotkać kogoś, kto będzie dowodem,
że szczęście istnieje,
a marzenia można spełniać.

Marzę o ciszy i o uniesieniu - 
żyć i być ponad życiem,
istnieć, a nie tylko bytować.
Marzę o wytchnieniu, o nowym narodzeniu,
o...

I żeby ten świat wrócił.
...do Boga.

 

"Czekanie"

1.
światłocień
plastyczny opis bezruchu
słowa doskonale opisujące łzę
i bezradne w mówieniu o czuciu

milczące siedzenie
z oczami wbitymi w nicość
pozorne nieistnienie
kłujące odczuwanie

2.
słowo
jest beznadziejnym gawędziarzem
przy ognisku metafizyki

sztuka jednak nie radzi sobie z Sensem

3.
stanie przy oknie
falowanie firanki
ukłucie serca
westchnienie
mgła za oknem
mgła przed oczami
pusta droga
i nadzieja
że ktoś się na niej pojawi

 

"Egzemplarz człowieka"

jestem kolejnym egzemplarzem człowieka
marnym
kruchym
człowiekiem z siódmego tłoczenia
skorupą

jestem trzciną
niepotrzebną
jedną
cienką
łamiącą się przy pierwszej burzy
którą każdy może zdeptać

jestem kwiatem
delikatnym
maleńkim
który bez wody usycha
i przestaje istnieć

jestem dobrze stworzonym egzemplarzem
ale zmutowanym
zniszczonym
zszarganym

jestem nieodpornym na ból
workiem treningowym
skrzynką z przyciskiem
samozniszczenia

jestem słabym ogniwem
bez nadziei
zwijającą się z bólu dżdżownicą

jestem ziarenkiem
które ktoś musi podnieść
i troskliwie wsadzić do ziemi
żeby wydało owoc

 

"Nastolatka o sensie cierpienia"

Czasem myśli, czy to dobrze, że się urodziła.
Co daje światu, oprócz siebie?
Żyła i żyje jak umie, ale czy dobrze?
Potrafi tylko myśleć.

Rozmyśla nad sensem cierpienia...
Czy Niobe musiała...
czy Marsjasz musiał...
czy musiał cierpieć i Prometeusz?
Każdy inaczej i zawsze okrutnie. A po co to wszystko?

Mijają dni jej życia, które mogło by być lepsze.
Chce okazać człowiekowi dobroć,
ciągle przecież wierzy, że ona daje szczęście.
Uratować świat przed cierpieniem - 
według jej opinii ono nie zawsze uszlachetnia.
Lecz nie wie jeszcze, jaki w tym sens - 
czemu Niobe, Marsjasz, Prometeusz...

Przyglądając się bliżej, stwierdza, że cierpienia się opisać nie da.
To rzeka łez, wrzask czy milczenie?
Byłoby łatwiej, gdyby wiedziano, skąd się dobywa.
Można by wtedy operować czy coś w tym stylu...

Zna człowieka, który cierpi na miłość nieodwzajemnioną.
Jest z tym sam, nawet gdy inni pocieszają.
Sam. I musi sobie poradzić.

Każdy w rzeczywistości zostaje z tym sam.

Dochodzi do wniosku, że odpowiedzi na pytanie o sens cierpienia próżno szukać.
Nie nam ją znać, nie nam też żyć bez bólu.
I lepiej, żeby każda Niobe, każdy Marsjasz i każdy Prometeusz
wmawiali sobie, że cierpienie uszlachetnia,
bo tak łatwiej im będzie pogodzić się z rzeczywistością.

 

O miłości

czym właściwie jest
szczęściem słońcem łzami
to przypadkiem nie za mało i nie zbyt pusto
a czym nie jest
szukanie odpowiedzi to bezsens

kwiaty przetrwały burzę
po ich delikatnych płatkach niczym małe brylanty zsuwają się kropelki 
wirują i znikają na zawsze

jak to jest ją poczuć
to chyba podobne do fruwania ze świadomością że się nie spadnie
do stopniowego odkrywania tajemnicy lotu

dlaczego za nią tęsknimy skoro wcześniej w pełni nie doświadczyliśmy
i czemu daje nam spełnienie zapełniwszy dokładnie czarne dziury w duszy

mówi się że cierpliwa że łaskawa
czy rzeczywiście może być aż tak idealna
w takim razie tylko ktoś idealny mógł ją wymyślić
ale zapomniał może dodać oznacznik
dlatego ją mylimy z jej marnymi kopiami

czy jest instrukcja jak ją odróżnić
bo przecież życie jest jedno nie ma czasu na błędy

niektóre rzeczy miną na zawsze je stracimy
spadną i znikną kropelki z kwiatów które przetrwały burzę

ze słownikowego punktu widzenia jest doskonała i bezproblemowa
podobno nigdy nie ustaje wszystko przetrzyma
biały kwiat kołysze się na wietrze wszystko przetrzymał
burzę
po bielusieńkich płatkach spływa iskrząca się kropelka może łza
słona zapłata za nigdynieustanie i wszystkoprzetrzymanie